Yellow umbrella3

Żółty parasol

Na przystanku przed szkołą kolorowa gromadka dzieci wypadła z autobusu. Wśród nich Maja i Ania, które jak przystało na czwartoklasistki, przyjechały do szkoły same. Po raz pierwszy bez rodziców.

Jeszcze wczoraj, w białych bluzkach i granatowych spódnicach słuchały przemowy dyrektora na rozgrzanym szkolnym dziedzińcu szkoły. Dziś niebo pokryły chmury i powiał chłodny wiatr. Jakby z dnia na dzień lato się skończyło. Maja naciągnęła kaptur na głowę. Jak zwykle marzła, kiedy się czymś denerwowała.

Ania nawet nie zapięła kurtki. I choć z nieba spadły już pierwsze krople, w jej ręku podrygiwał wciąż zamknięty żółty parasol.
„W czwartej klasie będzie zupełnie inaczej” – te słowa wciąż kołatały w głowie Mai. Wszyscy tak mówili. Maja bała się tego tajemniczego „inaczej”. Dotychczas lekcje prowadziła jedna pani, która bardzo Maję lubiła i stawiała jej same szóstki.

Ania chyba nie myślała o tym, co ją dzisiaj czeka. Ugięła plecy pod ciężarem tornistra i zaczęła stawiać duże kroki, mrużąc przy tym oczy i wydymając usta.
– Ciężki – stęknęła, naśladując głos Kaczora Donalda.
Maja cicho się zaśmiała. Chociaż była dużo wyższa od Ani, też czuła na ramionach ciężar tornistra. Tyle nowych przedmiotów! Do każdego nowy podręcznik i nowa pani. Czy wciąż będzie dostawała szóstki i czy nowe panie ją polubią? A co, jeśli wszystkich zawiedzie? Mamę, która każdą szóstką chwaliła się ciociom i sąsiadkom? Tatę, który z dumą oglądał jej świadectwa? I co sobie pomyślą dzieci w klasie? Pewnie wyprzedzi ją Antek. Albo Pola, która zawsze mówiła, że szóstki Mai są niesprawiedliwe.

– Ciekawe, jak dziś będzie na historii i przyrodzie –westchnęła Maja, bo te dwa nowe przedmioty przerażały ją najbardziej.
– Najważniejsze, że po południu będzie w-f- podsumowała Ania, a żółty parasol wesoło zawirował w jej ręce.
Ania jak zwykle niczym się nie przejmowała, chociaż w trzeciej klasie miała zaledwie czwórki i trójki. „To co to będzie w czwartej?”– zastanawiała się Maja, ale nie powiedziała tego przyjaciółce. Jakby Ania zaczęła się czymś martwić, to by się dopiero zrobiło smutno. Nawet przed najgorszą klasówką potrafiła wszystkich rozbawić. Każdy chciał z nią siedzieć, ale ona wybrała akurat Maję.

Minęły bramę szkoły. Maja poczuła mrowienie w brzuchu. Spojrzała na uśmiechniętą Anię i zrobiło jej się trochę lżej. Jeśli przetrwa ten dzień, to tylko dzięki Ani.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz szłam do czwartej klasy. Czułam się jak Maja. Wtedy, ale też wiele razy później, kiedy czekały mnie nowe zdania, wydawało mi się, że noszę na ramionach ciężki tornister. Jakie będzie to „inaczej”? Czy poradzę sobie z nowym zadaniem? A co jeśli inni się na mnie zawiodą? Albo pomyślą, że wcale nie jestem taka dobra, jak im się wydawało?
Dopiero po wielu latach odnalazłam w sobie Anię. Zrozumiałam, że nie wszystko musi mi wychodzić.

W czwartej klasie jest zupełnie inaczej. To prawda. Ale o ile łatwiej przetrwać drogę do szkoły, kiedy się wymachuje żółtym parasolem. Kiedy Maja dorośnie, pewnie będzie żałować, że w dzieciństwie nie była Anią.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Author: Emilia Becker

autorka bloga i „Szklanki z koszyczkiem”, która bywa Dobrą Wróżką i wyczarowuje podnoszące na duchu opowieści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *