School Id-1-b

Szkolna legitymacja

Spomiędzy dokumentów wyfrunął skrawek papieru, lekki jak pożółkły liść. Legitymacja szkolna nr 184/89, wydana we wrześniu 1989 roku. Przesuwam palcami po jej chropowatej powierzchni. Dawno nikt nie miętosił jej w dziecięcej kieszeni. Ślady zagięć ułożyły się w wygładzone rysy. Pieczątka, którą ktoś kiedyś położył zamaszystym ruchem, wyblakła. Dwie zardzewiałe zszywki przebijają czarno-białe zdjęcie, z którego patrzy na mnie znajomym spojrzeniem dziesięcioletni chłopiec.

To jedyne zdjęcie z dzieciństwa mojego męża, jakie mam. Taki sam sweterek w kratkę nosiło wielu chłopców w mojej klasie. Pędzili po szkolnym korytarzu i zajęci sobą nie dostrzegali nas, dziewczynek. Przerwy mijały, dzwoniły dzwonki, a oni niepostrzeżenie stawali się mężczyznami.

Chłopcu ze zdjęcia udało się dorosnąć tak bardzo, że daje mi poczucie bezpieczeństwa. Chciałabym go pogładzić po tym małym ramieniu, na którym dzisiaj mogę się oprzeć. W jego jasnych oczach już wtedy malowała się powaga. Ta sama, z którą dziś coś mi obiecuje. Nigdy się na nim nie zawiodłam.

Rozczula mnie spokojne dziecięce spojrzenie. Z takim samym spokojem, jako dorosły mężczyzna, zawalczył z ciężką chorobą, z powodu której wciąż nie możemy mieć dzieci. Nagle uświadomiłam sobie, że tak, jak chłopiec ze zdjęcia mógłby wyglądać nasz synek. Dotąd go sobie nie wyobrażałam, bo bałam się, że za bardzo zapragnę zostać matką. Jednak dziś, kiedy dotykam popękanego zdjęcia ze starej legitymacji, wydaje mi się, że wszystko jest możliwe.

 

Author: Emilia Becker

autorka bloga i „Szklanki z koszyczkiem”, która bywa Dobrą Wróżką i wyczarowuje podnoszące na duchu opowieści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *